Witold Bereś: W 80 uderzeń serca dookoła Ewy Lipskiej (książka tradycyjna)

50,00 zł

ISBN: 9788397358621

OPIS KSIĄŻKI

To osiemdziesiąt błysków myślowej energii. Taki – jak głosi podtytuł – „Przewodnik niekonwencjonalny z fragmentami tekstów Ewy Lipskiej oraz fotokolażami Danuty Węgiel”. Przewodnik poprzez poezję i biografię Ewy Lipskiej, najwybitniejszej współczesnej polskiej poetki. Wszystko ujęte w osiemdziesiąt cytatów-złotych myśli z jej tekstów i wypowiedzi.

A w sumie: jeden portret – migotliwy, ironiczny, pełen czułości.

Ta książka to zaproszenie do świata Ewy Lipskiej – poetki, która od pół wieku uczy nas, że poezja nie jest schronieniem przed rzeczywistością, lecz jej najczulszym zwierciadłem. Autor prowadzi czytelnika przez krakowskie początki, przez epokę PRL-u, salon literacki współczesności i rozmowy, w których człowiek i sztuczna inteligencja spierają się o sens człowieczeństwa.

To przewodnik pełen humoru, ciepła i nieoczywistych olśnień – polifoniczny dialog z poetką, której głos potrafi rozbroić śmiechem i poruszyć jednym szeptem. 

Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda poezja w XXI wieku, gdy wciąż bije „osiemdziesięcioma uderzeniami serca” – sięgnij po ten tytuł. 

Witold Bereś – autor kilkudziesięciu książek, producent filmowy i telewizyjny, redaktor naczelny magazynu „Kraków i Świat”. Kocha kochać. Lubi błędy. Nie lubi fundamentalistów i szpinaku. Otrzymał kilka odznaczeń, z których najważniejsze to uśmiechy bliskich i najbliższych. 

Ewa Lipska – poetka, felietonistka, autorka tekstów piosenek. Kocha ironię. Lubi ciszę i kawę. Nie lubi banału i nadmiaru słów. Otrzymała wiele nagród, ale najważniejsza to wciąż ciekawość świata.

*

FRAGMENT KSIĄŻKI:

WSTĘP NIEPOETYCKI 

Miłość przez wieki się nie zmienia.

Kamień jak był tak jest z kamienia.

Rzeka jak była tak jest rzeczna.

I wieczna miłość jest odwieczna.

Ewa Lipska: Wolny przekład z Szekspira (Wiersze, 1967)

Późnym wieczorem Narrator gmerał po zakurzonych półkach, na których przewalały się księgi, tomiki i tomiszcza, aby odnaleźć ten, w którym Ewa Lipska inspirowała się sonetem Williama Szekspira. Wreszcie – duchowe ptaki niech nie słuchają – With a Little Help of My Friend ChatGPT – znalazł.

Sonet 116: Let me not to the marriage of true minds / Admit impediments…”. Jeden z najsłynniejszych, którego głównym tematem jest niezmienność prawdziwej miłości, mimo upływu czasu. (I Narrator, szczerze mówiąc, powinien znać ten sonet na wyrywki).

U Szekspira jest: Love is not love / Which alters when it alteration finds (…) / Love’s not Time’s fool (…) It is an ever-fixed mark…. U Lipskiej owa „Miłość – co przez wieki się nie zmienia”.

W ten sposób Narrator w środku nocy idzie spać z Poetką. Teraz, świtem, budzi się razem z nią. Tak to jest, gdy wchodzi się w trans pisania, czytania, myślenia i znowu pisania. W głowie tylko szumi ta fraza wczoraj odczytana, ten uśmiech mylący myśl, ten snujący się zapach delikatnych perfum, który chce się łapać, choć szans nie ma na to już w chwili, gdy świtem tylko drgnęły powieki.

Platoniczna miłość Narratora do Ewy Lipskiej zaczęła się wraz z jego wielką miłością do jego I. (czyli żony od zawsze do dziś). Potem przeżywała błotne mlaśnięcia osuwającego się systemu komunistycznego, euforię zwycięstwa roku zero w roku 1989, letnie burze Sturm-und-Drang-Periode des Kapitalismus w okresie transformacji i duchowe wahnięcia – najpierw dotischnerowskie, a potem odjaniepawlania. Niedawno miłość ta wpadła w cień przerażenia nasłuchując kroków Końca, a dziś potyka się o długie nogi zmysłowej panny (?) AI, która wchodzi do naszego niesmart życia.

Na każdym z tych etapów Narrator spotykał teksty Lipskiej.

Narrator teraz zerka przez okno. Słoneczny, sierpniowy poranek, zaraz zacznie się skwar, ale noc była

zimna i świt budzi człeka ożywczym chłodem oraz mocnym promieniem słońca. O godzinie piątej minut trzydzieści, kiedy pobudka zagrała, Narrator siada więc do eseju o Poetce.

Pisze, pisze, czyta, myśli, myśli… I kombinuje, jakby Wenę, tego podlotka, ucapić za kiecę. Ale ciężko jest: młodość Weny nie dla starszych panów. Podejmuje więc odważną decyzję: na spacer!

Decyzja dobra, skwar pewnie zaraz przyjdzie, ale w sierpniu ranki w wielkim mieście są nie tylko chłodne i przejrzyste, ale i puste, jakby populacja ludzka opuściła ten padół w pośpiechu. Nawet tramwaje jadą wolniej, mniej radośnie dźwięcząc dzwonkami na opustoszałych przystankach.

W powietrzu wisi błogość i radość.

I nagle, na rogu między słońcem a szczęściem, czyli między Nowowiejską a Królewską, gdzie sławna Szuflada pani Szymborskiej, Narrator słyszy swoje imię. Zaskoczony, odwraca się, a tu w słońcu idzie uśmiechnięta Poetka. 

Narrator aż podskakuje z radości – taką ją widział w duszy wczoraj, gdy zasypiał.

Uśmiech, rozmowa, niekrępujące chwile. Ot, przypadek, za którym zawsze stoi plan Losu.

Więc szybki powrót do biurka, gdzie teraz słowa wypadają same spod klawiszy, już bez wsparcia panny AI. 

*

Redaktorka prowadząca: Katarzyna Wójcik 

Layout, skład i projekt okładki: Leo Design

Na okładce użyto obraz Beaty Malinowskiej-Petelenz „Lipska” 103 x 83 cm; technika mieszana – stworzony na podstawie fotografii Danuty Węgiel. 

Mecenas Projektu: Pod Baranem (Hotel i restauracja)

Publikacja ukazała się przy wsparciu Instytutu Książki w ramach programu wydawniczego Inne Tradycje. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach dotacji celowej Nr 90/DF-VII/2025

Stron: 188

Wydawnictwo Panaceum Studio, Kraków 2025

Produkt zostały dodany do koszyka

Przejdź do koszyka

Twój koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Łącznie: 0,00 zł

facebook instagram pinterest twitter youtube linkedin tiktok twitch spotify website search menu close shopping-cart information menu-arrow check arrow-left-short arrow-right-short arrow-right-long